Dziś temat będzie złożony, bo – jak się mówi – ile głów, tyle opinii, choć tym razem nie o głowy idzie, a bardziej o charakter i wychowanie, a także motywy i motywację. Zaczyna się tajemniczo, ale za chwilkę wszystko się rozjaśni 😉
Jak dobrze wiecie, grup tortowych jest sporo i w zasadzie każdy początkujący domowy cukiernik** należy do kilku. Są to świetne społeczności, z których naprawdę wiele można się nauczyć, podpatrzeć, zainspirować. W każdej zaś grupie regularnie przewija się taka sama historia – dosłownie można przewidzieć jej przebieg od pierwszej chwili!
Początkująca osoba wrzuca na grupę zdjęcie swojego najnowszego dzieła. Cieszy się, że zdołała wypiek sklecić i ozdobić, jest z siebie dumna, że się nie poddała i w głębi serca ma nadzieję, że placek nadaje się co najmniej na konkurs (kto z nas nie miał takich złudzeń…).

Motywy takiego coming outu można z grubsza podzielić na dwa.
Jedna część początkujących rzeczywiście chce się dowiedzieć szczerej prawdy, usłyszeć obiektywną krytykę i wskazówki, które pozwolą im szybciej, łatwiej i skuteczniej dobiec do celu, jakim jest idealnie piękny placek. Taka postawa wynika często z otwartego charakteru, gotowego unieść konfrontację z rzeczywistością, skorzystać z dobrych rad i nawet zignorować pojawiające się (ZAWSZE!) przykre docinki. Ich motywacją jest dalsza nauka, poprawa i dążenie do doskonałości.
Druga grupa to tropicielki żebrolajków. Wrzucają placek wyłącznie po to, by je chwalono, głaskano i doceniano. Nie przyjmują słów krytyki, ba, nawet się ich nie spodziewają i są szczerze oburzone, jeśli ktoś ośmieli się wytknąć im błędy. Tkwią w przekonaniu o swojej doskonałości, a ich motywacja jest jasna: ubóstwiaj mnie, jestem bezkonkurencyjna!
Niestety, nie zawsze na pierwszy rzut oka widać, jaka idea, jaka motywacja kierowała początkującym cukiernikiem. Czasem ktoś pisze od razu: krytykujcie, pokażcie, pomóżcie, wiem, że jeszcze długa droga przede mną. Wtedy można śmiało pisać własne zdanie. Czasem ktoś wrzuca bohomaz z komentarzem, ach! jaki piękny, cudny, słitaśny tort uczyniłam – wtedy można podejrzewać, że nie życzy sobie przejrzeć na oczy.

Druga faza tej powtarzającej się historii to etap dynamiczny 😉 Pojawiają się komentarze. Analityk na początek podzieliłby je na merytoryczne i niemerytoryczne.
Merytoryczne uwagi skupiają się na istotnych cechach dzieła: czy równy i prosty, czy gładki i proporcjonalny, czy estetyczny i wyważony. Tak na ogół do tematu podchodzą profesjonaliści, którzy już niejeden placek wstydu zjedli sami w kuchni nocą, połykając gorzkie łzy. Potrafią wskazać niedociągnięcia sposób jasny i podsunąć możliwe rozwiązanie (np. jakiś link, albo metodę, która pomoże uniknąć błędów przy następnym placku).
Niemerytoryczne uwagi niewiele wnoszą do tematu. Nasze ulubione komentarze „piękny, bo od serca” i „na pewno obroni się smakiem” mówiąc wprost oznaczają, że tort szczypie w oczy, ale nie mam odwagi tego powiedzieć. Takie uwagi nie pomogą w rozwoju, nie zmotywują do dalszej nauki, nie ułatwią dalszej pracy. Twórca bohomazu uzna, że jest już super spoko i osiądzie na laurach, a przecież zakładamy, że każdy z nas chce się jednak doskonalić.
Z reguły pod zdjęciem eskaluje się dyskusja, wchodzi na coraz wyższe obroty i kończy się efektownym wybuchem, po którym następuje obraza wielu majestatów. A najczęściej wynika to z tego, iż z innej strony patrząc, wypowiedzi dzielą się na grzeczne i niegrzeczne.
I tutaj wchodzi nam kwestia wychowania 😉 Naprawdę, uwierzcie mi, KAŻDĄ informację da się przekazać w sposób grzeczny, uprzejmy i wyważony. Nawet krytykę. Tymczasem pod zdjęciem zaczynają się pojawiać podśmiechujki, szydery i docinki. Komentujący dowalają też sobie nawzajem. Merytoryczni niemerytorycznym, że ich uwagi nic nie wnoszą, a w drugą stronę, że uwagi są bezlitosne i niemiłe.
Każdy odczuwa to własnym sercem i wedle własnego charakteru. Najczęściej – jeśli ktoś sam jest niepewny siebie i nieodporny na krytykę, reaguje histerycznie, gdy ktoś wytyka błędy placka i zaczyna bronić twórcy, a potem juz sami wiecie… 😉


Podsumowując te psychologiczne wywody: uważam, że jak najbardziej warto wrzucać na grupy swoje placki – nie po to, by nas chwalono, ale po to, by zwyczajnie rozwijać się szybciej! Dzięki szczerej krytyce mamy szansę podciągnąć się sprawniej, bo często sami nie widzielibyśmy tych błędów o wiele dłużej. Wrzucając zaś placek, trzeba być gotowym krytykę przyjąć i spokojnie unieść. Jeśli oczekujemy wyłącznie pochwał – pokażmy zdjęcie naszej babci. Na pewno osiągniemy cel.
Należy także szczerze krytykować dzieła innych osób – z całą życzliwością i sympatią, aby miały szansę ogarnąć się szybciej. Zwłaszcza, jeśli ktoś wyraźnie o to prosi.
Zawsze i w każdym kierunku – należy bezwzględnie zachować kulturę wypowiedzi! Można i trzeba wypowiadać uwagi prosto i grzecznie, bez niepotrzebnych złośliwości.
Nie od razu wychodzi ostry kancik, nie każdy biszkopt wyrośnie jak złoto i każdy może zjeść literkę imieniu jubilata!

** uwaga dla słownych purystek: szanuję żeńskie końcówki, ale nie będę pisała, że domowa cukierniczka, ok? 😉
2 Responses
W punkt 👍życzliwości nie trzeba kupować, a prawda niezawsze jest słodka 😊
Bardzo ciekawy artykuł. Pozdrawiam